Kariera,Rozmowy,Rozwój,Życie

Nie musisz wybierać między pracą, rodziną i sobą. O niezależności oraz życiu na własnych zasadach

Można być mamą, żoną, przedsiębiorczynią i jednocześnie nie rezygnować z własnych marzeń. W świecie, w którym kobiety często próbują pogodzić wiele ról naraz, łatwo zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. Edyta Juszczyńska pokazuje, że rozwój zawodowy, niezależność finansowa i życie rodzinne mogą iść ze sobą w parze. W rozmowie opowiada o budowaniu własnej drogi na nowo, stawianiu granic, świadomym wyborze priorytetów oraz o tym, dlaczego warto mieć odwagę żyć na własnych zasadach.

Redakcja: Mama, żona, partnerka, pracowniczka lub przedsiębiorczyni. Kobieta może dziś pełnić wiele ról jednocześnie. W którym momencie łatwo zgubić w tym wszystkim samą siebie?

Edyta Juszczyńska: Dla mnie realizowanie celów, dążenie do tego, co zaplanuję i o czym marzę, nie jest zatraceniem siebie. Jest to dla mnie spełnienie, że mam odwagę marzyć, dążę do tego i osiągam swoje cele. Zrealizowanie marzeń czy celów dodaje mi wiary we własne umiejętności i pewności siebie, że zrobiłam to. Także nie zatracam siebie, a buduję siebie w codziennych wyzwaniach.

Wiele kobiet mówi, że doba jest za krótka, żeby znaleźć czas dla siebie. Czy rzeczywiście problemem jest brak czasu, czy częściej brak zgody na to, żeby własne potrzeby potraktować jako ważne?

Według mnie życie to sztuka wyboru i priorytetów. Mamy dużo bodźców dookoła i wiele rozpraszaczy, a jednocześnie chcemy dużo zrobić i dużo osiągnąć. Pytanie brzmi: jak to wszystko poukładać?

Tutaj ważna jest także kwestia organizacji naszego czasu. Pamiętajmy, że każdy ma te same 24 godziny. Jak to jest, że jedni potrafią znaleźć czas na czytanie książek, a inni mówią, że nie mają czasu czytać? Dlaczego jedni mają czas chodzić na siłownię dwa lub trzy razy w tygodniu, a inni nie? Dlaczego jedni gotują sami, a inni zamawiają jedzenie, mówiąc, że nie mają czasu na gotowanie?

Jeżeli dla mnie ważne jest obejrzenie webinaru czy posłuchanie podcastu, zastanawiam się, kiedy mogę to zrobić. Najczęściej jest to w trasie, kiedy jadę autem, albo podczas sprzątania czy gotowania. Wiele czynności można połączyć. Wychodzę z założenia, że ludzie zawsze znajdą czas i pieniądze na to, co jest dla nich ważne.

Jak odnaleźć równowagę pomiędzy potrzebami rodziny a własnymi planami, ambicjami i marzeniami? Czy zawsze musi się to wiązać z jakimś kompromisem?

Zależy, w jakim kontekście o tym myślimy. Może uda się to po prostu pogodzić? Przykładowo, jeśli moim marzeniem jest być zdrową i silną babcią, to dbam o zdrowy styl życia i rozmawiam na ten temat z dziećmi. Tłumaczę im, dlaczego warto zdrowo się odżywiać i dbać o aktywność fizyczną. Często jest tak, że dzieci naśladują rodziców, więc jeśli będą widzieć, co robimy, będą nas naśladować. A jeśli będą znały przyczynę, dlaczego tak postępujemy, łatwiej będzie im nas zrozumieć. Wychodzę z założenia, że jeśli się czegoś chce, to znajdzie się sposób, aby to zrobić.

Kompromis oznacza dla mnie, że jedna osoba rezygnuje z czegoś dla drugiej. A jeżeli pomyślimy o tym w ten sposób, że znajdziemy rozwiązanie, aby każdy był zadowolony, to nie będzie już poczucia rezygnacji czy utraty. Będzie za to satysfakcja, że udało się pogodzić priorytety każdego i każdy znalazł coś dla siebie.

Jednym z największych wyzwań w życiu wielu kobiet jest stawianie granic. Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie” bliskim, dzieciom czy współpracownikom, kiedy mamy poczucie, że powinnyśmy być dostępne dla wszystkich?

Tak, stawianie granic bywa trudne i sama również nad tym pracuję. Boimy się, aby kogoś nie urazić czy nie zdenerwować. Chcemy być dobre i uczynne dla innych, ale czy wtedy jesteśmy dobre dla siebie?

W takich momentach ważna jest szczerość wobec siebie. Najtrudniejszy jest moment podjęcia decyzji i powiedzenia „nie”. Później, kiedy odmówimy czegoś, co nie było zgodne z naszymi wartościami, poczujemy ulgę i dumę, że nie zgodziłyśmy się na coś, co nam nie odpowiadało.

Myślę, że tutaj życie jest najlepszą lekcją, bo jeśli nie odmówimy czegoś i później męczymy się z tym, to przy kolejnej podobnej sytuacji łatwiej będzie nam powiedzieć „nie”, ponieważ będziemy już wiedzieć, że tamto rozwiązanie nie było dla nas dobre.

Czy można być dobrą mamą i żoną, a jednocześnie mieć własne cele, potrzebować przestrzeni tylko dla siebie i rozwijać się zawodowo bez poczucia winy?

Tak, można wszystko pogodzić. Moim zdaniem kluczowe jest poukładanie sobie w głowie, co dla nas oznacza bycie dobrą mamą, żoną i aktywną zawodowo kobietą.

Bycie dobrą mamą dla jednej osoby może oznaczać wspólną zabawę z dzieckiem, a dla innej zapewnienie dzieciom dodatkowych zajęć zgodnych z ich zainteresowaniami. Dla jeszcze innych może to być wspólna aktywność fizyczna czy codzienne przygotowanie ciepłego i zdrowego posiłku. Każda kobieta ma inne poczucie tego, co oznacza bycie dobrą mamą. Ja wiem, co dla mnie to znaczy, i właśnie to jest dla mnie wyznacznikiem.

Tak samo jest z każdym innym aspektem życia, również zawodowym. Jeżeli moja praca daje mi satysfakcję, przynosi pieniądze na życie, jakie chcemy prowadzić, i dzięki temu możemy realizować marzenia, to dlaczego miałabym mieć poczucie winy?

Przykładowo, dzięki pracy mamy pieniądze na kredyt, za który kupiliśmy wymarzony dom z ogrodem. Dlaczego miałabym mieć wyrzuty sumienia, że pracuję?

Często my, kobiety, wmawiamy sobie, że najlepiej wszystko zrobimy same albo że tylko my musimy się czymś zająć. A może warto zaangażować rodzinę i wspólnie podzielić się obowiązkami domowymi, aby później każdy miał czas dla siebie i na odpoczynek?

Wspomina Pani również o niezależności finansowej kobiet. Dlaczego, Pani zdaniem, własne źródło dochodu powinno być ważnym elementem kobiecej niezależności, nawet jeśli rodzina jest obecnie w dobrej sytuacji finansowej?

Życie jest bardzo przewrotne i nieprzewidywalne. Poza tym nic nie jest nam dane raz na zawsze.

Mąż, który utrzymuje całą rodzinę, niesie na swoich barkach ogromną odpowiedzialność. A co, jeśli doświadczy problemów zdrowotnych i nie będzie w stanie dalej zarabiać na rodzinę, a sam będzie wymagał opieki? A co, jeśli umrze? Czy żona będzie w stanie utrzymać siebie i dzieci? A co, jeśli miłość się skończy i dojdzie do rozwodu?

Czy nie warto wspólnie wziąć odpowiedzialności za rodzinę i jej utrzymanie, wspólnie zarabiając pieniądze, utrzymując dzieci i dom oraz dzieląc się obowiązkami? Wtedy mamy w sobie spokój, że niezależnie od tego, co się wydarzy, damy sobie radę.

Wiem, że kiedy wszystko jest dobrze, mamy poczucie, że tak będzie zawsze. Wydaje nam się, że trudne sytuacje dotyczą innych osób, ale nie nas. Natomiast wychodzę z założenia, że jesteśmy dorosłe i to my odpowiadamy za swoje życie. Dlatego kobiety powinny być niezależne finansowo, a nie uzależnione od drugiej osoby.

Wciąż funkcjonuje schemat, w którym mężczyzna przede wszystkim zarabia, a kobieta zajmuje się domem i dziećmi, ewentualnie dodatkowo pracując lub „dorabiając”. Co Pani zdaniem sprawia, że ten model nadal jest tak silnie obecny?

Tutaj będę bezpośrednia. Myślę, że kobietom czasami wygodnie jest w takim modelu, a mężczyźni czują dumę, że to oni utrzymują całą rodzinę.

Pytanie tylko, jak długo taki model będzie się sprawdzał? Czy nie wydarzy się nagle coś, co sprawi, że kobieta będzie musiała zacząć pracować? Jest też inny aspekt: czy jako kobiety czujemy się spełnione w życiu? Czy taki schemat jest rzeczywiście modelem życia, o jakim marzymy?

Coraz częściej spotykam się z tym, że kobiety chcą być niezależne finansowo, otwierają się na nowoczesne metody zarabiania albo zakładają własne biznesy. Z czasem zarabiają tyle samo, a czasami nawet więcej niż ich mężowie. Dlatego bardzo mnie to cieszy i mocno temu kibicuję.

Niezależność finansowa to nie tylko możliwość realizowania własnych potrzeb, ale także pewnego rodzaju zabezpieczenie na przyszłość. Czy warto myśleć o niej również w kontekście nieprzewidzianych zmian życiowych i bezpieczeństwa własnego oraz dzieci?

Oczywiście. Czy dwie osoby pracujące nie zdziałają więcej niż jedna osoba pracująca? Wychodzę z założenia, że nie chodzi tylko o to, aby przetrwać, czyli utrzymać się z miesiąca na miesiąc. Moim zdaniem chodzi o wspólne życie, czyli utrzymanie się, korzystanie z niego i inwestowanie. Z dwóch pensji mamy większe możliwości niż z jednej.

Kolejny aspekt jest taki, że inaczej podchodzą do siebie i do wspólnego życia osoby, jeżeli obie zarabiają na budżet domowy. Wtedy nie patrzymy na drugą osobę wyłącznie przez pryzmat „żywiciela domu”, ale przez pryzmat wartości, jakimi ta osoba się kieruje. To również jest ważny aspekt niezależności finansowej.

Co może zrobić kobieta, która przez lata podporządkowywała swoje decyzje potrzebom rodziny i dziś czuje, że chciałaby odzyskać własną przestrzeń, niezależność i poczucie sprawczości? Od czego zacząć, jeśli nie chce przy tym przewracać całego swojego życia do góry nogami?

Każda zmiana zaczyna się od małych kroków. Myślę, że warto zacząć od szczerej rozmowy z najbliższymi, ponieważ po części ich również będzie to dotyczyło.

Kolejna sprawa to podążanie za głosem serca. Jeżeli czujemy, że chcemy coś zmienić, to działajmy. Nawet jeśli nie spotka się to z aprobatą najbliższych czy naszego otoczenia, skupmy się na swoich celach i marzeniach. Życie jest zbyt krótkie, aby realizować cudze marzenia i oczekiwania zamiast własnych.

Na koniec chciałabym zapytać o najważniejsze przesłanie. Jak znaleźć w codziennym życiu miejsce dla siebie i budować relacje, rodzinę oraz karierę w taki sposób, aby nie stracić po drodze własnej tożsamości?

Najważniejsze przesłanie to działanie w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Warto zadać sobie pytanie: czy wiemy, czego my chcemy i do czego dążymy? Jeżeli będziemy podążać za tym, czego naprawdę pragniemy, znajdziemy sposób, aby pogodzić to, co jest dla nas ważne.

Jeżeli wiemy, czego chcemy, nie bójmy się zmian. Otwórzmy się na nowe możliwości i szanse, zarówno zawodowe, jak i związane z życiem prywatnym czy inwestycjami.

Żyjmy tak, jakby jutra miało nie być.


Udział w rozmowie: Edyta Juszczyńska – po 15 latach prowadzenia biura rachunkowego w formie spółki zdecydowała się rozpocząć nowy etap zawodowej drogi i budować własne biuro rachunkowe pod swoim nazwiskiem, na własnych zasadach. Wierzy, że doświadczenie, wiedza i niezależność są fundamentem świadomego biznesu. Obecnie łączy rozwój własnej firmy z pracą menadżera w branży beauty, gdzie zdobywa kolejne doświadczenia związane z zarządzaniem i budowaniem zespołów. Prywatnie jest żoną i mamą dwóch synów. Na co dzień pokazuje, że możliwe jest łączenie życia rodzinnego z ambicjami zawodowymi oraz realizowaniem własnych celów. Jej historia to opowieść o odwadze, niezależności i budowaniu swojej drogi na nowo, zgodnie z własnymi wartościami i przekonaniem, że każda kobieta może stworzyć życie na własnych zasadach.

Możesz również polubić…