Rozmowy,Zdrowie,Życie

Lęk bez powodu? Dlaczego ciało reaguje, choć rozum mówi, że jesteśmy bezpieczne

Choć rozum podpowiada nam, że jesteśmy bezpieczne, ciało nie zawsze chce w to uwierzyć. Lęk, napięcie czy niepokój mogą pojawiać się nawet wtedy, gdy obiektywnie nic nam nie zagraża. Skąd biorą się takie reakcje i dlaczego doświadczenia z przeszłości mogą nadal wpływać na nasze emocje? O tym, jak pracować z utrwalonymi reakcjami emocjonalnymi i na czym polega metoda IEMT, rozmawiamy z Anetą Dzido, certyfikowaną Practicioner IEMT.


Redakcja: Zdarza się, że rozum mówi nam: „Nic złego się nie dzieje”, a mimo to ciało reaguje napięciem, lękiem czy niepokojem. Dlaczego tak trudno czasem przekonać emocje, że jesteśmy bezpieczne?

Aneta Dzido: Bo emocji nie zawsze da się przekonać logiką. Wyobraźmy sobie, że w przeszłości wydarzyło się coś, co wywołało silny lęk, napięcie, wstyd czy poczucie zagrożenia. To doświadczenie może pozostawić po sobie pewnego rodzaju emocjonalny zapis, imprint. Później pojawia się podobna sytuacja i choć dziś obiektywnie nic złego się nie dzieje, ten zapis może zostać uruchomiony.

Możemy mówić sobie: „Jestem bezpieczna”, tłumaczyć, analizować, przekonywać siebie, a nawet prosić emocje, żeby odpuściły. Sama rozmowa z emocją niekoniecznie jednak zmienia sposób, w jaki została ona zapisana.

Lubię porównywać to do płyty CD. Możemy godzinami tłumaczyć płycie, że nie powinna odtwarzać konkretnego nagrania, ale jeśli zapis nadal tam jest, będzie odtwarzała to samo.

Dlatego czasami potrzebujemy nie kolejnego tłumaczenia, ale pracy bezpośrednio z tym emocjonalnym zapisem. I właśnie na tym skupiamy się między innymi w IEMT.

Skąd właściwie biorą się reakcje, które wydają się nieadekwatne do sytuacji? Dlaczego możemy czuć lęk, choć świadomie wiemy, że nie ma ku niemu powodów?

Często dlatego, że obecna sytuacja uruchamia coś, co zostało zapisane w nas wcześniej.

Wyobraźmy sobie kobietę, której szef mówi: „Chciałbym z tobą porozmawiać”. Obiektywnie to tylko jedno zdanie. Nie ma w nim nic, co musi oznaczać zagrożenie. A jednak kobieta natychmiast czuje napięcie, lęk albo potrzebę tłumaczenia się.

Co może się za tym kryć? Być może wcześniej w jej życiu była osoba autorytarna, rodzic, nauczyciel czy przełożony, przy której podobny ton, sposób komunikacji lub sama zależność wywoływały silne emocje. To doświadczenie mogło być wtedy bardzo trudne i zostać mocno zapisane w pamięci emocjonalnej.

Dzisiaj obecna sytuacja może przypominać tamtą, nawet jeśli świadomie nie widzi między nimi związku. Uruchamia się wcześniejszy zapis: lęk, napięcie, obrazy, wspomnienia czy potrzeba wycofania.

Dlatego możemy myśleć: „Przecież nic się nie dzieje”, a jednocześnie czuć coś zupełnie innego. Reagujemy nie tylko na to, co dzieje się teraz, ale również na to, co wcześniej zostało w nas zapisane.

Czy ciało może pamiętać sytuacje, których nasz umysł nie traktuje już jako zagrożenia? Jak doświadczenia z przeszłości mogą wpływać na nasze reakcje tu i teraz?

Tak. I właśnie dlatego czasami możemy być zaskoczone siłą własnej reakcji. Coś dzieje się tu i teraz, a emocja wydaje się zupełnie nieadekwatna do sytuacji. Możemy pomyśleć: „Przecież o co chodzi? Nic takiego się nie dzieje”.

A jednak emocjonalny zapis z przeszłości nadal może być w nas obecny. Kiedy pojawia się sytuacja, która w jakiś sposób przypomina wcześniejsze doświadczenie, zapis może zostać uruchomiony. Wtedy pojawia się lęk, napięcie, złość, smutek czy poczucie zagrożenia, czasem znacznie silniejsze, niż wynikałoby to z tego, co dzieje się obecnie.

Sama doświadczam tego jako osoba, która od wielu lat pracuje nad sobą. Zdarza mi się to coraz rzadziej, ale czasami nagle pojawia się myśl: „To przecież nie jest o tym, co dzieje się teraz. To jest coś, co wydarzyło się kiedyś”.

I właśnie wtedy widzimy, jak silnie doświadczenia z przeszłości mogą wpływać na teraźniejszość. Czasami reagujemy na to, co jest przed nami, ale emocjonalnie odtwarzamy coś, co wydarzyło się dużo wcześniej.

Wiele osób próbuje walczyć z lękiem, tłumaczyć sobie, że nie ma się czego bać albo po prostu go ignorować. Dlaczego takie podejście nie zawsze przynosi ulgę?

Bo próbujemy wtedy rozwiązać problem emocjonalny przede wszystkim za pomocą logiki.

Możemy doskonale wiedzieć, że nic nam nie grozi. Możemy sobie tłumaczyć: „Jestem dorosła, jestem bezpieczna, ta sytuacja nie ma nic wspólnego z tym, co wydarzyło się kiedyś”. Czasami to pomaga, szczególnie przy łagodniejszych emocjach. Kiedy jednak mamy do czynienia z silnym, utrwalonym zapisem emocjonalnym, sama rozmowa z nim może nie wystarczyć.

To trochę tak, jakbyśmy mieli płytę CD z nagraniem, które uruchamia się w określonych sytuacjach. Możemy mówić: „Nie odtwarzaj tego, przecież już nic się nie dzieje”. Ale dopóki sam zapis pozostaje taki sam, nagranie może nadal się uruchamiać.

Dlatego w IEMT nie próbujemy przekonywać emocji, że nie powinny istnieć. Pracujemy bezpośrednio z tym, co zostało emocjonalnie zapisane, wykorzystując między innymi określone ruchy gałek ocznych. Chodzi o zmianę sposobu, w jaki dane doświadczenie jest obecnie przeżywane.

Czy istnieje różnica między tym, co wiemy o swoich emocjach, a tym, co rzeczywiście dzieje się w naszym układzie nerwowym? Co warto o tym wiedzieć, kiedy nasze reakcje wydają nam się nieracjonalne?

Zdecydowanie. Możemy mieć ogromną świadomość siebie, znać swoje schematy i rozumieć ich źródło, a mimo to nadal automatycznie reagować w określony sposób.

Możemy wiedzieć, że konkretna sytuacja nie jest zagrożeniem, a mimo to czuć ścisk w brzuchu, napięcie, lęk czy potrzebę ucieczki. Wiedza nie zawsze oznacza zmianę reakcji.

Możemy obrazowo powiedzieć, że logika i emocje to dwa różne sposoby reagowania. Kiedy próbujemy rozwiązać silny problem emocjonalny wyłącznie rozmową i tłumaczeniem, możemy nie docierać bezpośrednio do tego, co uruchamia automatyczną reakcję.

Dlatego nie jestem zwolenniczką myślenia: „Skoro już rozumiem, dlaczego tak reaguję, powinnam przestać”. Rozumienie może być bardzo ważnym etapem, ale nie zawsze wystarcza do zmiany automatycznej reakcji.

To szczególnie ważne dla osób, które od lat pracują nad sobą i zaczynają być sfrustrowane tym, że mimo całej swojej wiedzy wciąż uruchamiają się w nich te same emocje.

W swojej pracy wykorzystuje Pani metodę IEMT, która w Polsce wciąż jest mało znana. Na czym dokładnie polega ta metoda i w jaki sposób ruch gałek ocznych jest wykorzystywany podczas pracy z emocjami?

IEMT, czyli Integral Eye Movement Technique, to metoda pracy z trudnymi doświadczeniami emocjonalnymi i utrwalonymi wzorcami. Łączy precyzyjne pytania z określonymi ruchami gałek ocznych.

Klientka przychodzi z tematem, z którym chce pracować. To moim zadaniem jest, poprzez odpowiednie pytania, określić, jaka reakcja emocjonalna jest z nim związana, i znaleźć wspomnienie, które jest z nią powiązane. Może być ono zupełnie inne, niż klientka się spodziewa.

Miałam klienta, który zgłosił się z ogromnymi emocjami związanymi z rozstaniami z partnerką. Wydawałoby się, że będziemy pracować bezpośrednio nad relacją. Tymczasem pojawiło się wspomnienie kradzieży roweru, doświadczenie związane z bezsilnością, frustracją i złością. I właśnie z nim pracowaliśmy.

Klient nie musi więc sam wiedzieć, „gdzie jest problem”. To odkrywamy w trakcie procesu. Po określeniu wspomnienia wykonuje ruchy gałkami ocznymi, a następnie sprawdzamy zmianę. Jeśli emocja nadal jest silna, pracujemy dalej. Czasem temat wymaga jednej sesji, czasem dwóch czy trzech.

Czy podczas pracy metodą IEMT konieczne jest szczegółowe opowiadanie o trudnych wydarzeniach i wielokrotne wracanie do przeszłości? To ważne pytanie dla osób, które obawiają się, że praca nad emocjami będzie oznaczała ponowne przeżywanie trudnych doświadczeń.

Właśnie tutaj widzę jedną z dużych zalet IEMT. Podczas sesji nie ma potrzeby szczegółowego opowiadania całej historii ani wielokrotnego analizowania tego, co się wydarzyło. Wręcz przeciwnie, opowiadanie historii ograniczamy do minimum.

Klientka wraca do konkretnego wspomnienia na bardzo krótko, zwykle na około 20-30 sekund podczas jednego etapu pracy. Następnie wykonuje określone ruchy gałkami ocznymi i sprawdzamy, co się zmieniło. Jeśli potrzeba dalszej pracy, wracamy do tego wspomnienia ponownie, ale również tylko na krótki moment.

W praktyce oznacza to, że nie spędzamy sesji na wielokrotnym szczegółowym opowiadaniu i przeżywaniu tego samego doświadczenia. Dla wielu osób jest to bardzo ważne, szczególnie jeśli obawiają się, że praca nad trudnym wspomnieniem będzie oznaczała ponowne przechodzenie przez całą historię.

IEMT pozwala skupić się przede wszystkim na emocjonalnej reakcji związanej ze wspomnieniem, a nie na jego szczegółowym odtwarzaniu. Dzięki temu proces jest konkretny i skoncentrowany na zmianie tego, co dzieje się z emocją tu i teraz.

Po czym można poznać, że nasze reakcje emocjonalne zaczynają się zmieniać? Czy są sytuacje, w których ciało reaguje spokojniej, mimo że wcześniej automatycznie uruchamiał się lęk lub napięcie?

Pierwsze zmiany możemy zauważyć już podczas samej sesji. W IEMT pracujemy między innymi ze skalą od 0 do 10. Jeśli na początku osoba ocenia swoją złość na 9, po wykonaniu procesu sprawdzamy, na jakim poziomie jest teraz. Pracujemy dalej, aż reakcja stanie się neutralna, czyli wtedy, gdy przy powrocie do wspomnienia nie pojawia się już wcześniejszy ładunek emocjonalny, a zamiast niego pojawia się spokój i poczucie odpuszczenia.

Później zmiany mogą pojawiać się w codziennym życiu. I często są bardzo subtelne. Nagle ktoś zauważa: „Kurczę, kiedyś w takiej sytuacji wybuchałam, a teraz nie”. Albo: „Zrobiło mi się nieprzyjemnie, ale nie uruchomił się ten ogromny lęk, który pojawiał się wcześniej”.

I właśnie to jest dla mnie bardzo ciekawe. Zmiana nie zawsze wygląda spektakularnie. Czasami staje się po prostu nową, naturalną reakcją. Dopiero po czasie zauważamy, że coś, co kiedyś było dla nas ogromnym problemem, przestało nim być.

Na koniec: co powiedziałaby Pani osobie, która doskonale wie, że nie ma się czego bać, ale jej ciało wciąż zachowuje się tak, jakby było w niebezpieczeństwie?

Najpierw chyba po prostu bym ją przytuliła. I powiedziała: „Widzę, że się boisz. Jestem tutaj. Jestem z tobą”.

Nie próbowałabym od razu przekonywać jej, że nie ma się czego bać. Bo skoro ona właśnie doświadcza lęku, powiedzenie: „Przecież nic się nie dzieje” raczej nie sprawi, że ten lęk zniknie.

Dałabym jej przestrzeń, żeby fala emocji mogła opaść. A później powiedziałabym: „Wiesz co? Z tym naprawdę można coś zrobić. Nie musisz do końca życia wiedzieć, że nie ma się czego bać, i jednocześnie czuć, jakby coś ci groziło”.

Właśnie dlatego pracuję metodą IEMT. Sama najpierw doświadczyłam jej na sobie i zobaczyłam, jak może zmienić sposób, w jaki przeżywamy to, co wcześniej tak mocno nas uruchamiało. To doświadczenie było jednym z powodów, dla których zdecydowałam się pracować tą metodą.

Jeśli więc wiesz, że obiektywnie jesteś bezpieczna, a mimo to wciąż wracają do Ciebie te same emocje, lęk lub napięcie, nie musisz po prostu nauczyć się z nimi żyć.


Udział w rozmowie: Aneta Dzido – certyfikowana Practicioner IEMT. Pracuje z emocjami oraz utrwalonymi reakcjami, wykorzystując mało jeszcze znaną w Polsce metodę Integral Eye Movement Technique, która opiera się m.in. na określonych ruchach gałek ocznych. Wspiera osoby, które mimo świadomości swoich schematów nadal doświadczają lęku, napięcia czy silnych reakcji emocjonalnych. Metodę IEMT poznała i doświadczyła również na sobie, co stało się jednym z powodów, dla których zdecydowała się wykorzystywać ją w pracy z innymi.

Możesz również polubić…